eko

Jestem leniem. I jestem z tego dumny!

Lenistwo stanowi bowiem zachowanie w najwyzszym stopniu ekologiczne – oszczędza energię. Wydaje się zę tylko moją, ale czy napewno?

Nie  chce mi się wstać, więc leżę sobie nie zużywając więcej kalorii niż potrzebne by żyć i ewentualnie napędzać mózg (bym mógł być owego błogiego stanu świadomy).

Mniej zużywam, więc mogę mniej żreć, a co za tym idzie nie muszę popitalać co chwila do sklepu, przeciskać się między fryzurami matron i dupami hipsterów (albo odwrotnie), stać w upiornej kolejce czekając aż zostanie przepipana zawartość koszyka. Że już o płaceniu nie wspomnę.
Gdyby wszyscy poszli moim śladem to wkrótce godziny otwarcia sklepu mogą zostać ograniczone, mniej pójdzie energii na oświetlanie półek z margaryną i znoszonego munduru Pana Henia z ochrony. Pan Henio może zresztą wtedy wrócić poleniuchować na emeryturze, bo po cholerę on? Przecież człek leniwy nie będzie się stresował próbą przemycenia koło kasy rękawic ogrodniczych, czy też przyprawy do zup w ilości zeropięć litra.

Mniej energii wydam na gotowanie, bo po co gotowac? Przecież teraz modna jest dieta „raw” czyli powrót do surowizny. No właśnie, może Prometeusz też mógł by swego czasu leniuchować zamiast narażać sie na utratę organów wewnętrznych? – ku naszemu zdrowiu i ekologii.

A ile energii zużywamy na jedzenie samo w sobie? Zgroza…
Złoczyńcy wymyślający zupy pochłąniające przy spożyciu więcej kalorii niż w ich wodnistym materiale rozpuszczonych powinni zawisnąć (leniwie!).

Są niestety takie chwile, gdy trzeba na lenistwo swoje zarobić. Wydatkować bezcenną energię by przemieścić się w miejsce wykonywania czynności zawodowych i starać się symulować pracę. Żeby mieć czym zapłacić za przepipany towar.
Ale i w tych trudnych chwilach starajmy sie pomyśleć o ekologii, o tym że każdy wydatkowany dżul jest wyssany z samego serca kurczącej się amazońskiej dżungli, a kto wie czy nie z czap lodowych, lub wręcz z serca ostatniej wiewiórki ginącego gatunku. Chcecie ssać serce wiewiórki?

Czas więc jak najszybciej wrócić w pielesze, olać zapalenie żarówki, bezpośrednio pierdyknąć się w fotel i zanurzyć w ekologicznej kontemplacji.
Dzięki temu mam szansę zagłębić się w onirycznych podróżach zamiast ruszać moja ekologiczną dupę gdziekolwiek.
Jak pomyślę ile energii kosztuje dajmy na to wyjazd na wczasy… to normalnie czuję jak bym patrzył w oczy tej biednej wiewióreczce.

Nie! Nie pozwolę! Będę EKO.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s