wspomnienie po czarnulce

Otwieram oczy i apatycznie
patrzę na ścianę naprzeciw siebie.
Jeszcze wczorajszym świtem wspominam,
gdy w moich rękach miałem tu Ciebie.

Chłód pustej dłoni, co boli w sercu.
Szept pustych myśli niedopełnionych.
Brak Twojej głębi, co leczy duszę.
Brak ciepłej mocy niedocenionej.

Cóż pocznę bez Twej czerni przed sobą,
w pustelni koło miasta Warszawy.
Nie wiem co robić, jak żyć, jak umrzeć,
a dusza jęczy…”Oż kurwa! Kawyyyy!”

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s