100%

– Więc, jak widzicie, prawdomówność jest podstawą zaufania. Bez niej człowiek jest wart mniej niż nic. Nie jest nawet sobą samym! – gromkie brawa przerwały na chwilę Jego wystąpienie. Umoczył usta w szklance wody, starając się nie pochlapać lateksowego stroju.

– Bądźmy sobą! Realizujmy swoje prawdziwe JA! Na pohybel kłamcom, bogobojnym oszołomom i zakłamanym w prowincjonalnej zaściankowości prawomyślnym pionkom! – opuścił nieco głos, pozwalając opaść emocjom, i kontynuował po chwili – Bądźcie panami samych siebie, inaczej nie będziecie w stanie być Panem dla nikogo innego.

Przerwał na chwilę, obserwując milczacą salę. Dziesiątki wiernych twarzy w skórach, lateksie, jego wierne trzy suki klęczące u stóp mównicy wpatrzone w Niego i chłonące słowa jak dar nasienia łaskawie sprezentowany jeszcze dziś rano. Teraz dawał im nasienie dla duszy. Im wszystkim…

– Wiecie kim jesteśmy? – kontynuował niemal szeptem – Jesteśmy zwycięzcami.
– Kim jesteście?! – wrzasnął nagle.
– Zwycięzcami? – z lekką nutka niepewności wyartykułował Marian znany jako DarkMaster666.
– Tak! – pochylił się do niego, wskazał ręką – I TY JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ!!!

Gdy po kilku godzinach opuszczał siedzibę Loży Wielkiego i Jedynego Prawdziwego BDSM (wynajmowaną piwnicę pod Domem Kultury) pozostały rozkoszne wspomnienia tego dnia. Wiedział że im pomógł na trudnej ścieżce zrozumienia i akceptacji. Dzięki niemu zrobili kolejny krok w drodze do wyzwolenia, zrzucenia kajdan oportunizmu i przyjęcia jedynej Prawdy która jest prawdą.

W międzyczasie z lekko nieobecnym wzrokiem szedł oświetloną zimnym światłem, opustoszałą ulicą. Wdychał aromat deszczu unoszący się z rozgrzanego chodnika, tak podobny do zapachu włosów Basi – jego ulubionej suni.
Od niechcenia kopnął pustą butelkę po Tyskim, gdzieś zza okien docierały echa meczu, którego wynik zupełnie go nie obchodził, pies sąsiadów znów wył do dźwięku karetki jadącej gdzieś dalej, a z rynny kapało wspomnienie deszczu…

Starannie wytarł buty na wycieraczce, cicho przekręcił klucz, i już za chwilę zza drzwi buchnęło światło przesycone radosnym wrzaskiem – Tataaaaa!!!!
– Czy nie powinieneś juz spać, młody człowieku?
– Nie, no cooośty, przeciez mamy z mamą umowę że jak nie ma szkoły, to możemy iść spać później.
– No tak, zapomniałem… – usmiechnął się z zakłopotaniem tarmosząc blond grzywę najmłodszego z trójki swoich pociech. – a gdzie mama?
– Mama? Patrzy jak Holandia przegrywa z RPA i suszy ostatnią puszkę.

Faktycznie jego piękna boginii miotała się w bezsilnej wściekłości oświetlona tylko ekranem telewizora.
– Gdzie żeś się znowu szwendał?
– No przecież Ci mówilem, kochanie, że dziś mam tą konferencję w instytucie. Nudy, ale musiałem.
– No, może i mówiłeś, a piwo przyniosłeś?
– Tak, kochanie, zimne tak jak lubisz.
– To postaw zgrzewkę przy fotelu i możesz pozmywać naczynia zanim pójdziesz spać. I nie zapomnij że jutro rano mamy spotkanie Rodzin Radia Maryja przed tą paradą zboczeńców.
– Tak, kochanie, oczywiście…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s