nóż

Była chłodna, palce prześlizgiwały się po gładkiej skórze…
Jej naturalny zapach przywodził na myśl żniwa, słońce tańczące nad powierzchnią jeziora… Przaśną cierpkość łąkowych ziół.

Nadszedł czas…

Okrężnymi ruchami dłoni powoli rozgrzałem nogę, masowałem coraz mocniej, czując jak ciepło powoli wnika w nią, aż do najgłebszych zakamarków, aż wreszcie mięśnie były miękkie jak plastelina…

Moja ręka zadrżała gdy wziąłem do ręki nóż.
Na szarej stali lśniło kilka diamentów porannej rosy, palce zacisnęły się na zimnej powierzchni. Opuszki palców powędrowały wzdłuż, upewniając się że nie zabraknie ostrości, że żadna skaza nie zniszcxzy mojej pracy.

Kilka głebokich oddechów i puls niemal wrócił do normy, choć kropelki potu na czole zdradzały zdenerwowanie.

Teraz albo nigdy!

Gdy czubek noża zaczął powoli ciąć mięśnie ogarnęła mnie niemalże niebiańska ekstaza.
Wąskie ostrze precyzyjnie wykonywało swoją pracę, centymetr po centymetrze…

Ostatnie cięcie dookoła kostki, mocny ucisk…
A niech to jasna cholera! Za ślisko!
Jednorazowy ręcznik, czoło, dłoń, jej skóra… kolejne kilka głebokich oddechów…

Jeszcze raz schwyciłem, teraz już pewniej.
Szarpnięcie.

Już po wszystkim.

Pozostało zawinąć skórę i pozostawić ją na chwilę, zanim zastanowię się co robić dalej.

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
,

Luzowanie kurzej nogi od środka tylko z pozoru wydaje się takie trudne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s