szpilki

To takie brudne pragnienie…

Dotknąć i poczuć… gładkość, szorstkość, westchnienie uniesień.

Nabrać powietrza głęboko i po chwili napawać się charakterystycznym, lekko chemicznym zapachem.

Niezapomniana faktura pod dłońmi zawsze budzi wspomnienia.

Tyle lat… ile to już? Prawie dwadzieścia.
Ale mam je wszystkie, starannie poukładane w piwnicy.
Odkurzane regularnie.
Świętość.

Co by powiedzieli moi znajomi,gdybym się przyznał?
Jedni mieli by mnie za wariata, inni wręcz z obrzydzeniem odwrócili by się na zawsze.
Niewielu zrozumie.
W dzisiejszym świecie to zboczenie, dewiacja… Pewnie odebrali by mi syna.

Dziś jest TEN dzień.
Schodzę wąskimi schodami, po drodze potykam się o kawałek dzieciństwa.
Skąd się tu wziął?
Odpustowy korkowiec kupiony pod kościołem…
Zamoknięty kapiszon w zabawce przeraził mnie potwornie.

Niemal rzuciłem się na kolana szukając kałuży, która mogła by zwiastować ICH zagładę.
Gdyby zamokły, zapleśniały… utraciły by niezapomniany aromat, niewinność.

Na szczęście to tylko odrobina roztopionego śniegu, który spadł z góry.
Znów mogę oddychać, ale z gówniarzem który grzebie w moich rzeczach i tak trzeba będzie porozmawiać – gdy tylko wróci od babci.

Krok po kroku zagłębiam się w obiecująca ciemność… Palce jak we śnie sięgają czarnego bakelitu i już po chwili nad drzwiami rozpala się blada żarówka.

Drżąca dłoń niemal bezwiednie wyjmuje klucz, pieści odrapane zimno małego kawałka metalu, który od zawsze strzeże królestwa mojego pożądania.

Kolejna fala wspomnień nadpływa w strudze rozświetlonego kurzu… ostre słowa, piękno czerni i kolorów, drżenie za każdym razem gdy odbierałem kolejne.

Kilka godzin sam na sam z nimi, w zamkniętym pokoju, zanim odnosiłem je tu – do archiwum mojej żądzy.

Już nigdy więcej…

Ale mam to co zgromadziłem. Kupując na bazarkach – obserwując skrzywione miny sprzedających gdy z miłością i oczywistym zakłopotaniem chowałem je głęboko do torby.
Używając anonimowych kont na Allegro i eBay. Odkupując od nielicznych przyjaciół, którzy wiedzieli.

Warto.

Dla nich wszystko.

Przekraczam bramę mojego osobistego raju, i już po chwili wdycham historię ulubionego czasopisma.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s